Nadchodzi taki czas, że dawanie prezentów nikogo nie dziwi. I właśnie o prezentach, a właściwie wybieraniu ich przez Kruszyna dzisiaj napiszę. Nie tak dawno temu poparzyłam sobie brzydko łapę. Chodziłam potem biedna do chirurga (najgorsze co może spotkać człowieka to lekarz na ostrym dyżurze z poczuciem humoru), łykałam malutkie różowe tableteczki i ogólnie chodziłam zbolała. Moje Kochanie postanowiło więc kupić mi jakiś ładny prezent. Romantyczny jest ten mój Kruszyn i kochany jak nie wiem co. Dostałam śliczny komplet bielizny. Po ogólnej radości pytam się jednak Kruszyna jak to się stało, że kupił wszytko jak należy, i że wszystko pasuje i w ogóle tak pięknie się układa. Kochanie moje uśmiechnęło się tajemniczo i odpowiedziałao:
-To skąd znasz mój rozmiar?- Zapytałam. W sumie powinnam zapytać skąd w ogóle masz pojęcie o rozmiarach ;p Faceci rzadko przejawiają taką zdolność.
- No tak do końca to nie zam...- przyznał otwarcie, ale dalej uśmiechał się jak kot który wyłapał wszystkie szczury w okolicy
-To jakim cudem tak ładnie trafiłeś, strzelałeś z rozmiarem czy się kogoś poradziłeś?
-Oj, mówię, że to było proste. Podszedłem do tej babeczki, co sprzedawała i poprosiłem o rozmiar zbliżony do małej procy oblężniczej. Od razu wiedziała co podać.
No pięknie! Szkoda, że nie powiedział mi w którym sklepie dokonał tego zakupu- wiedziałabym już co omijać. Ech, Ci faceci...
****
-Kochanie! pomóż mi bo sama nie dam rady! - zawołałam do Kruszyna chowając prezent dla Małej na górze meblościanki. Wielkie pudło złowrogo kołysało się na krawędzi zahaczając o moje wyciągnięte do granic możliwości palce. Kruszek podszedł i jednym sprawnym ruchem umieścił je na górze.
-Gdzie Ty byłaś jak wzrost rozdawali - uśmiechnął sie ironicznie
-Stałam po rozum kochanie- odwdzięczyłam mu sie równie pięknym uśiechem i zabrałam się za chowanie reszty prezentów.
-Raczej po piersi- odpowiedział spokojnie, pocałował w czółko i wrócił do kuchni nadzorować gotujące się potrawy wigilijne.
****
wspomnienie z zeszłego roku:
-Jak będę chciał palić to mnie trzaśnij w głowę!
-Okey- przytakuje kruszyn po czym wypłaca całą serię.
-co to było!?
-Za dobrze Cie znam, dostałeś abonament.
****
-Kochanie! pomóż mi bo sama nie dam rady! - zawołałam do Kruszyna chowając prezent dla Małej na górze meblościanki. Wielkie pudło złowrogo kołysało się na krawędzi zahaczając o moje wyciągnięte do granic możliwości palce. Kruszek podszedł i jednym sprawnym ruchem umieścił je na górze.
-Gdzie Ty byłaś jak wzrost rozdawali - uśmiechnął sie ironicznie
-Stałam po rozum kochanie- odwdzięczyłam mu sie równie pięknym uśiechem i zabrałam się za chowanie reszty prezentów.
-Raczej po piersi- odpowiedział spokojnie, pocałował w czółko i wrócił do kuchni nadzorować gotujące się potrawy wigilijne.
****
wspomnienie z zeszłego roku:
-Jak będę chciał palić to mnie trzaśnij w głowę!
-Okey- przytakuje kruszyn po czym wypłaca całą serię.
-co to było!?
-Za dobrze Cie znam, dostałeś abonament.
