Dobrociech' Radociech czy Rościgniew?
Bo jeszcze się wahamy. Co doradzacie? ;D
poniedziałek, 27 czerwca 2011
niedziela, 19 czerwca 2011
Wreszcie po całym tygodniu zasuwania przy przygotowaniach do remontu doczekaliśmy się (prawie) całkowicie leniwej niedzieli. Jednak leżąc w łóżku około godziny 16 naszło nas żeby się zmobilizować i jednak coś zrobić.
-To może spacer? - proponuję
-Nie, lipa, na spacerze trzeba chodzić.
-To już wiem!- wołam uradowana- pojedziemy na jakiś pusty leśny parking i dasz mi troszkę poprowadzić.
-Hm..niech no się zastanowię.. .nie!- odpowiada mi Kruszyn złośliwie.
-Ej, to nie fair! Ja Ci czasem daję pozmywać!
Nie dał się przekonać...
-To może spacer? - proponuję
-Nie, lipa, na spacerze trzeba chodzić.
-To już wiem!- wołam uradowana- pojedziemy na jakiś pusty leśny parking i dasz mi troszkę poprowadzić.
-Hm..niech no się zastanowię.. .nie!- odpowiada mi Kruszyn złośliwie.
-Ej, to nie fair! Ja Ci czasem daję pozmywać!
Nie dał się przekonać...
sobota, 18 czerwca 2011
I nastał czas remontu. Pierwszym wyzwaniem okazało się dorobienie półek do wielgachnej szafy. Wyprawa po deski na półki zakończyła się prawie pełnym sukcesem- prawie pełnym, bo wycięli nam je o 2 cm za duże. Na szczęście w domu mamy masę pilników, brzeszczotów i innego badziewia tego tupu. Okazało się jednak, ze szafa sama w sobie jest kosmicznie krzywa i deseczki ścinać trzeba pod określonym kątem. Tak wiec nie udało nam sie zrobić tego w jeden dzień. Dzisiaj Kruszyn wziął kawę i deskę i zamknął się w kibelku ( gdzie znajdował sie chwilowy warsztat).
-Kochanie...a nie sądzisz, że jakbyś wziął piłę to praca przyniosłaby lepszy efekt?- starłam się go delikatnie mobilizować do działania.
-Spokojnie- powiedział Kruszyn zaciągając się papierosem i dopijając kawę- nikt nie mówił, ze plan jest idealny. A tak poza tym to w ramach motywacji mogłabyś mi piwo przynieść.
-Onie, skończysz półeczkę- dostaniesz piwo. To tak jak z questami- oddasz questa- dostaniesz item- -
oj, ale wczoraj przecież zacząłem to robić i ie dostałem żadnej nagrody!- Zbulwersowało się lekko Moje Kochanie.
-Tak, ale to w dalszym ciągu jest ta sama półeczka.
-Bo to są questy daily- uśmiechnął się - jutro też ją będę robił.
Wolę mi myśleć ile potrwa malowanie w pokoju...
niedziela, 5 czerwca 2011
Ogarnia mnie czarna rozpacz. Oczywiście ja wiem, że to troszkę nieodpowiedzialne- obudzić się tak na miesiąc przed ślubem i zdać sobie sprawę, że nie ma się ani sukienki, ani butów, ani dodatków, ani czasu żeby to wszystko upolować. I to wcale nie takie oj tam oj tam jakby się mogło wydawać. Po ściągnięciu brygady kryzys w postaci Ojca, Macochy, Siostry, Świadkowej i Przyszłej Matki Chrzestnej i obleceniu wzdłuż i wszerz centrum handlowego najlepszym wyjściem w dalszym ciągu pozostaje worek na kartofle( ewentualnie- kulka w łeb i zero nerwów). Nie ma normalnych sukienek, nie ma nawet nienormalnych, ale choć trochę odpowiednich... Żarty żartami, ale powrót do domu po trudach i sklepowych bojach był zdecydowanie na tarczy...Oczywiście Kruszyn siedział na parapecie i korzystając z mojej nieobecności kopcił w najlepsze.
-I jak poszukiwania?- i tymi słowami poruszył lawinę szlochów, jęków, fukania i biadolenia, która po pół godzinie skończyła się wysmarkaniem połowy pudełka chusteczek pakowanych po 100.
-...i nawet...nawet.... mój ojciec się już ze mnie nie śmiejeeee...tylko normalnie współczuje! rozumiesz! nawet on już nie kopie leżącego! Kochanie! jestem gruuu-baaaa!
Kruszyn ze stoickim spokojem przytulił, poklepał i dopalił mentola ( to element wielkiego planu zniechęcania się do papierosów).
-To nic kochanie, to nic na pewno znajdziesz tą sukienkę, jeszcze zobaczysz, a poza tym Ty i tak potrzebujesz jej tylko na chwilę.
-No, ale jak to tylko na chwilę?- dziwię się posmarkując w dalszym ciągu
-Bo to przecież biała sukienka, nieprawdaż?
-No tak...
-No to przecież zaraz ją czymś uciapiesz. A wtedy możesz się już przebrać.
W sumie to wychodzi a to, że zna mnie jak nikt. Ale ja i tak wiem swoje! Choćby na godzinkę, ale i tak "Kiedyś Cię znajdę, znajdę Cięęęę".
Subskrybuj:
Posty (Atom)
