czwartek, 25 kwietnia 2013

Sądny dzień już w połowie za nami. Pisze sądny, bo zebrały się dwie najgorsze rzeczy z możliwych- Urząd Skarbowy i szczepienia. Słyszał ktoś o koszmarniejszym zestawieniu? Na szczęście zespół ekspertów w najlepszym możliwym składzie - to znaczy Okruch and Mama- brawurowo poradził sobie ze wszystkim. Nie dość, że rozliczyliśmy się ze skarbówką w ekspresowym tempie to i szczepienia pokonaliśmy raz dwa. Co ciekawe nie tyle samo ukłucie igłą było dla Okruszka tragedią ile sama wizyta. Chyba już zapamiętał z czym kojarzą się te wizyty i od początku do końca sumiennie bojkotował wszystkie działania płaczem. Na całe szczęście personel medyczny przeżył, a Maleństwo po opuszczeniu gabinetu fuknęło iście po kociemu i płakać przestało. Ot taki foch i chu..znaczy się no. Sprytna służba zdrowia wzięła się więc na sposób i dla zmylenia na kolejne szczepienie mamy się stawić dopiero po 5 roku życia. I oni myślą, że Okruszek co? Zapomni? Otóż Kochani! miejcie się na baczności- Okruch nie zapomina. Nigdy.

czwartek, 11 kwietnia 2013

TAK! Ye! Hey! Hurra!- krzyczał Kruszyn tańcząc po pokoju w dzikim szale radości- Jak to cudownie być ojcem! Jakie to szczęście mieć dziecko!- darł się podskakując- to wszytko dzięki niemu! To przez Okrucha! Kochanego Okruszka!
Tak, to dzięki treningowi z synem Kruszyn wyrobił sobie refleks i ograł Mrocznego w Kinecta


Od kiedy zostałam Panią Redaktor Bezczelną czasu jest mniej niż mało. I niech spłonie w piekle ten kto myśli, że siedzenie z dzieckiem i praca na komputerze to pestka. (nie wspominam o 10 godzinnych maratonach w sklepie zabawkowym co sobota i niedziele). Ślubny niestety uznał, że zajęć mam mało i tym oto sposobem w naszym domu jest o jedną osobistość więcej. Ale po kolei: ponad tydzień temu Kruszyn wrócił z pracy później niż zwykle przynosząc ze sobą zbitek siedmiu nieszczęść w postaci mokrej kupki sierści. Po doczyszczeniu okazało się, że kulka składa się też z łap. pyska i całkiem sporego apetytu. Oczywiście po drodze została nazwana, a mężol zdążył się przywiązać. O przedyskutowaniu kwestii mieszkaniowych znajdka nie mogło być już nawet mowy. Ani o dyskusji dotyczących porannych spacerach, ubieraniu młodego parę razy dziennie i znoszeniu obu z 2 piętra. Ani o bieganiu raz w jedna stronę, a raz w drugą. ani o... Ach, jakby się jakaś mama zastanawiała czy pies przy 1,5 rocznym dziecku to dobry pomysł to niech wpadnie na kawę, najlepiej z własnym odplamiaczem.Czy żałuję? Ani trochę ;] jeżeli uda mi się przeżyć- odezwę się jeszcze.