Okruch pomaga rowiązywać Babci krzyżówkę.
-Ciągnie sanie świętego Mikołaja" masz pomysł co to?
-Łoś!- opowiada na pewniaka dzieć i czeka na pochwałę.
-Ale na 7 liter- podpowiada babcia
- Łosiek!- kontruje maly dalej broniąc swojego zdania
-Nie, na literke R"
Okruch myśli, marszy brwi i strzela:
-Rłosiek?
Swoje zdanie ma i nic tego nie zmieni ;)
środa, 28 grudnia 2016
sobota, 17 września 2016
Po czym poznać, że Okruch rozpoczął naukę religii w przedszkolu?
-Mamomamomamomamoooo, a czy na prawdę można smażyć dzieci???
***
Któregoś razu Okruch z Przyjacielem-Swym-Najlepszym idą razem ze mną na plac zabaw. Rozmawiamy sobie o tym i o owym, kiedy nagle chłopaków naszła ochota na skażenie.
-Mamo, a ty wiesz, że ten nasz Ksiądz to brzydko mówi?
-No co Ty, na prawdę? - dziwię się
-Serio Ciocia! Mówi brzydkie wyrazy! - potwierdza Przyjaciel-Okrucha-Najlepszy żywo kiwając łebkiem.
-A co mówi?- pytam się lekko zaniepokojona przypominając sobie jednocześnie wszystkie historie o ministrantach i snikersach.
-Powiedział Kupa! Co chwile tak mówi!
-Noo, cały czas!
-Ale jak "kupa", tak sobie, czy jako przerywnik?
-Nie! mówi Kupa Mocy! "Bądź mi zawsze kupą mocy"!
Widzę, że "Aniele Boże Stróżu Mój" mają już opanowane...
-Mamomamomamomamoooo, a czy na prawdę można smażyć dzieci???
***
Któregoś razu Okruch z Przyjacielem-Swym-Najlepszym idą razem ze mną na plac zabaw. Rozmawiamy sobie o tym i o owym, kiedy nagle chłopaków naszła ochota na skażenie.
-Mamo, a ty wiesz, że ten nasz Ksiądz to brzydko mówi?
-No co Ty, na prawdę? - dziwię się
-Serio Ciocia! Mówi brzydkie wyrazy! - potwierdza Przyjaciel-Okrucha-Najlepszy żywo kiwając łebkiem.
-A co mówi?- pytam się lekko zaniepokojona przypominając sobie jednocześnie wszystkie historie o ministrantach i snikersach.
-Powiedział Kupa! Co chwile tak mówi!
-Noo, cały czas!
-Ale jak "kupa", tak sobie, czy jako przerywnik?
-Nie! mówi Kupa Mocy! "Bądź mi zawsze kupą mocy"!
Widzę, że "Aniele Boże Stróżu Mój" mają już opanowane...
wtorek, 30 sierpnia 2016
Nie wiem jak tu się nie zakochać w tak cudownym chłopaku... Ponieważ - tak tak moi drodzy nie bójmy się powiedzieć tego głośno- kończą się wakacje warto przytoczyć anegdotę z tegorocznego dziecio-góro-wędrówkowania. Ogólnie namówienie dzieciaków do podejścia na własnych nogach w kierunku zupełnie innym niż plac zabaw jest zjawiskiem bardzo trudnym, kluczowym elementem była więc odpowiednia argumentacja. Chodźcie no poszukamy wielkich badyli jest oczywiście argumentem nie do przebicia. Okruch nazbierał całą kolekcje badyli, kijachów i patyków, były też niezwykle rzadkie GUMERANGI (nie mylić z bumerangami- te są zakrzywione, podczas gdy gumerangi są proste i rzucone nijak nie wracają- co jednak nie przeszkadza w zabawie). Co i rusz jakaś cudna gałąź ginęła na zawsze w chaszczach, lub zostawała zastąpiona kolejną zdobyczą. W pewnym momencie rozległ się jednak ogromny trzask i ukochany (przynajmniej w tej chwili) kijek syna mego rozpękł się na dwie części. Stoimy więc czekając jaka będzie reakcja Okrucha. Dziecko patrzy ze zaskoczeniem to na jedną rękę to na drugą, a potem podnosi na mnie zdziwiony wzrok i mówi:
-Wow! Mamo! Widziałaś! Teraz mam dwa!
100% czystego, niczym niezmąconego optymizmu.Jestem z niego dumna.
poniedziałek, 6 czerwca 2016
Okruch zapałał ostatnio wielką miłością do figurek lego. Najcenniejsze i najukochańsze są oczywiście te ze Star Wars. Długo polował na R2D2, natomiast ceny zestawów skutecznie stały na przeszkodzie, by tą miłość nazwać szczęśliwą. Ale oto stał się cud! Ukazała się gazeta z wymarzonym droidem! Okruch wysupałał więc swoje zaskórniaki i z garścią drobniaków pobiegł w te pędu do sklepu. Z racji wieku ja poczłapałam za nim. W drodze powrotnej postanowił złożyć swojego idola, ale ponieważ pod pachą miał gazetę, a w garści loda szło mu marnie. Jako dobra matka pośpieszyłam z pomocą, złożyłam to cudo i oddałam Okruchowi.
-Mamo! Założyłaś mu głowę tył na przód!
-Serio? O wybacz, nie zauważyłam.
-Achhh- westchnął zrezygnowany- bo Ty się nie znasz na Star Warsach.
No i tu mnie krew zalała, bo jeszcze dzieckiem będąc wolałam oglądać pierwsze części sagi zamiast durnych dobranocek.
-Kochanie, uwierz mi, że mama to sie zna i to lepiej od Ciebie
-A nie prawda, bo ja się Gwiezdnymi wojnami interesuje!
-A nie prawda, bo ja się Gwiezdnymi wojnami interesuje!
-Ach tak? To powiedz mi kim był Lord Vader- pytam i jestem przekonana, że zagnę mojego prawie pięciolatka
-Złym charakterem- odpowiada rezolutnie i widać, że przyjął wyzwanie na klatę.
-A jak nazywał się statek Hana Solo?
-Sokół Milenium!
-No to powiedz mi kim jest Księżniczka Leia!- wyciągam najcięższe działo, bo wiem, że Dzieć żadnego filmu nie oglądał i nie w ząb nie będzie potrafił odpowiedzieć.
-To siostra Luka Skywalkera!
W tym momencie staję jak wryta, patrze na niego z podziwem i pytam
-A skąd Ty to wszystko wiesz!?
Okruch tez się zatrzymuje, spokojnie liże loda i odpowiada z uśmiechem
-Wiesz, uczyłem się od najlepszych.
Jestem z niego dumna. Krew nie woda. :)
poniedziałek, 9 maja 2016
Okruch coraz śmielej sobie poczyna, umie otworzyć drzwi zamknięte na klucz, radzi sobie też bez problemu z zabezpieczeniami w oknach. Dziwne, że słówko "nie" oraz stwierdzenie "nie wolno" w dalszym ciągu są dla niego tak wielkim wyzwaniem.
Zajęta robieniem obiadu słyszę otwierane okno.
-Kochanie! Choć tu szybciutko!
I oto po króciutkim tup tup tup przybiega główny podejrzany.
-O co chodzi Mamo?
-Wiesz, że nie wolno Ci otwierać okna?
-No wiem...A Ty skąd wiedziałaś co chcę zrobić?
-Jestem Twoja mamą, ja wiem wszystko :) - mówię, zdając sobie sprawę jak szybko to stwierdzenie straci na wartości.
-Acha... a możesz przez chwile nie wchodzić do pokoju?
-I tak usłyszę co chcesz zrobić.
-A możesz przez chwile nie słyszeć - pyta z rozbrajającą szczerością mój przebiegły 4 i pół latek.
-A będziesz otwierał okno?
-no... nie...-kręci Okruch
-a co będzie robił?
-No będę skakał po łóżku. To możesz nie słyszeć? Tylko przez chwilę!
-Mogę- odpowiadam i po chwili słyszę jak skrzypią sprężyny, młody się chichra, a za chwilą woła:
-Już! Już skończyłem! Teraz już słysz!
Mistrz zbrodni doskonałej.
środa, 9 marca 2016
Ostatnio Okruch wkręcił się z grę w kręgle. Z racji tego, że prawdziwej kuli nie dałby rady unieść życiowe rekordy pobija na razie na Xboxie. Postanowiłam jednak rozruszać tę grę i przenieść ją w trzeci wymiar. Na końcu pokoju ustawiliśmy puste butelki po wodzie gazowanej, do ręki dostał miękką gumową piłkę i zaczęła się rozrywka. Po którejś próbie z kolei udało mu się je przewrócić, pozwolił mi więc spróbować. W trosce o poczucie mojej godności nie napiszę, po której próbie udało mi się zbić wszystkie butelki i zamierzałam podać piłkę Kruszynowi. W tym momencie Okruch wyskoczył jak poparzony i krzyknął:
-Nie Mamo! Nie dawaj Tacie!
-Dlaczego?-zdziwilam się
-Bo włączyłem rozgrywkę na dwóch graczy!
Rośnie nam mały Nerd :P
Wybraliśmy się z Okruchem do sklepu papierniczego, by kupić miękkie ołówki. Młody zaczął z pasją godną lepszej sprawy odrysowywać ptaszki, rybki i liski z plastikowych szablonów. Tak rodzi się talent. Kiedy weszliśmy do osiedlowego sklepiku otoczyły nas wszelkiego rodzaju kolorowe duperelki. Farby do włosów, gumki, zabawki, plastikowe kwiatki, zeszyty, skarbonki i przeróżne świecidełka zaćmiły na chwilę Okruchowi mózg. Stał tam, po środku tego dobrobytu, a oczy lśniły mu jak gwiazdy. Kiedy ja byłam zajęta wybieraniem ołówków Dzieć odkrył prawdziwy skarb.
-Mamooo! Zobacz jakie piękne!- Powiedział zbliżając się do mnie z malutkim plastikowym kurczaczkiem- czy...czy możemy go kupić?
No tak, złotówka nie moja, a szczęście dziecka bezcenne.No niech mu będzie. Kiwam głową w stronę Pani Kasjerki i czuję się jak pan i władca. Kobiecinka uśmiecha się i podaje Okruchowi malutki woreczek, w którym maciupki kurczaczek wygląda jeszcze bardziej uroczo.
-Cieszę się, że Ci się podoba, też uważam, że jest słodki- zagaduje wydając resztę- włożysz go do swojego koszyczka?
Okruchowi uśmiech znika z buzi i obdarza ją spojrzeniem pełnym zdumienia. Przyciąga woreczek w swoją stronę i mówi rzeczowym tonem:
-Oczywiście, że nie! Przecież to dla mojego Rexa-T-Rexa. Pluszowe dinozaury też muszą coś jeść.- I odchodzi wolnym krokiem nie mogąc ukryć zdziwienia, że dorośli to nic, a nic w ogóle nie rozumieją.
Czasami mam wrażenie, że wychowuje socjopatę :3
środa, 24 lutego 2016
Okruch siedzi zamknięty w toalecie już od dobrych paru minut, nie słychać żadnych wybuchów więc nic raczej nie kombinuje. Nagle rozlega się głośny krzyk:
-Mamooooooooooooo!
Zrywam się, pokonuje te zawrotną odległość salonu pełna najgorszych przeczuć. Dopadam drzwi i niespokojnym głosem pytam:
-Co kochanie?
-Dopinguj mnie!
Bada bum tssss
-Mamooooooooooooo!
Zrywam się, pokonuje te zawrotną odległość salonu pełna najgorszych przeczuć. Dopadam drzwi i niespokojnym głosem pytam:
-Co kochanie?
-Dopinguj mnie!
Bada bum tssss
Subskrybuj:
Posty (Atom)