środa, 26 sierpnia 2015


     Wakacje to taka cudna pora, że nawet mamuśce na pełnym etacie uda się zostawić dziecko pod czujnym okiem dziadków i wyrwać męża na randkę. Gdy tylko Okruch padł był zawinęliśmy się z Kruszynem  i ruszyliśmy od nowa i nowa zakochiwać się i w Bielsku i w sobie. Muszę przyznać dwie rzeczy: po pierwsze nie ważne ile razy chodziło się tymi ulicami, i ile piw się wypiło w knajpkach, zawsze znajdzie się coś takiego, co w bielskiej kamienicy może zaskoczyć i zaczarować. Tym razem udaliśmy się do muzeum fiata 126p- cudny pomysł i na muzeum i na knajpkę! Jeżeli ktoś jeszcze nie był to iść musi! A druga rzecz: jak to możliwe, że po tylu latach ja wciąż mam mało i mało rozmów z tym gościem? To przecież nienormalne, żeby znowu zakochiwać się w tym samym facecie!