Wszystko powoli toczy się do przodu, mały Okruszek jest prawdziwym synem swojego ojca: powinien mieć 1,400 a przekroczył juz dwa kilo... Ale zdrowy jest, serduszko bije jak dzwon więc cieszymy się strasznie. W sumie to jeszcze 8 tygodni i będzie po wszystkim! Jak ten czas leci... :) Ostatnio nawet kombinowalyśmy z Teściową czy by nie zmienić "Okruszka" na "Klocuszka" ale nie będziemy złosliwe tak od samego początku.
Chociaż ostatnio nasza złosliwość zostala wystawiona na próbę..Znaczy- staramy się by coraz mniej zlośliwi, no ale czasami sie nie da... Wyobraźcie sobie, że dostałam wiadomość od znajomej, z ktorą chodzilam do podstawówki- czlowiek nie widział kogoś od lat stu z hakiem,a tu nagla taka niespodzianka. nie dość, żę dowiadziałam się, że mam bliźniaki ( miło wiedzieć, ciekawe co Okruszek na to xD) to jeszcze zostalam poproszona o wypożyczenie dziecka xD a raczej całości- w celu zobaczenia jak wygląda życie rodzinne. I to - o dzięki Ci łaskawco - niekoniecznie po porodzie, ale nawet w dogodnym dla nas terminie. (No tak, porod na 6 grudnia, potem urodziny, świeta, zapchany grafik...nie ma co). Na wiadomość uparł się odpisać Kruszyn, ale po połowie dnia siedzenia nad lapkiem stwierdził, że tematu nie podejmie. Zuch chłopak. Przynajmniej mam pewność, że stara się byc mniej złośliwy, chociaż okazja był kusząca :D
A moze po prostu powinniśmy ustalić jakis cennik? I dopiero wtedy odpowiadać na oferty?
P.S. Kochani rodzice! Nie martwcie sie! Dla Was beda zniżki xD
