
Panuje pogląd, że kobiety w ciąży miewają różne huśtawki nastrojów. Dementuje te plotki! Stwierdzenie, że ciaża to
"9 miesięczny zespół napięcia przedmiesiąckowego" jest mylny i w ogóle nie ma pokrycia w życiu realnym. Nie zauważyłam u siebie tego typu zachowań. Ani trochę. Ani ani. Tylko zrozumieć nie mogę dlaczego Kruszyn coraz częściej podskakuje nerwowo gdy do niego mówię, potajemnie łyka jakieś pastylki z pudełka z napisem
nerwosol, no i ta tykająca nerwowo brewka...No, nie ważne, W każdym razie całkowicie dziwnie zaczął się zachowywać kiedy wczoraj ze strachem zawołałam go do kuchni:
-Kruuuuuuuuuuuuuuuuuuuszyyyyyyyyn- mój ryk zatrząsł całym blokiem tak, że prawie szyby powypadały. Kochanie moje z szybkością światła znalazło się w kuchni
-Co ile skurcze!?- wykrzyknął
-Nie to! Nie rodzę jeszcze- tłumacze kuląc się na kancie stołu.
-Nie?- zdziwił się- to czemu krzyczysz?
-No bo tam..tam..jest pająk!- wyjaśniam i drżącą ręką pokazuję nad zlewozmywak. Kruszyn podszedł bliżej, popatrzył na stwora ( Tak, to pająk, nie ma najmniejszej wątpliwości) i znowu zwrocil się w moją stronę z nic nierozumiejącym wzrokiem.
-No i co z tego, że jest tu pająk- drąży temat- przecież Ty sie nigdy nie bałaś pająków?
Fakt, nigdy jakoś ani mnie nie przerażały, ani nie obrzydzały. Ot, robaczki. Podchodze więc do zlewozmywaka, biorę małego dziada w rękę i zanosze za kredens- bo jakby się bidaczek zamoczył to było by kiepsko.
-No tak, nie boję się- przyznaje Kruszynowi racje- zapomniałam. - i z uśmiechem wrócam do pokoju. Kruszyn doszedł dopiero po paru minutach, siadł na końcu rogówki i zaczął kiwac się miarowo. I to podobno kobiety w 3 trymestrze zachowują się dziwnie. phi...