wtorek, 27 kwietnia 2010


Rozmawiałam dzisiaj z Azariashem o związkach damsko męskich. Temat wdzięczny wielce- szczególnie gdy pogoda tak piękna. W pewnym momencie pochwalił się, że kupuje swojej kobiecie kwiaty bez okazji. -A Kruszyn kupuje Ci kwiaty? - zapytał.
-Na razie nie ... - odpowiedziałam, a widząc jego zdziwione spojrzenie zaczęłam tłumaczyć - Kiedyś byliśmy razem z Moim Kochaniem na festynie a'la pochód pierwszomajowy, taki mały powrót do absurdów tamtych czasów. Była woda gazowana z saturatora, stare samochody, piękna majowa pogoda i kiełbaski z grilla. Była też strzelnica z oszukanym karabinem ze skrzywiona lufą. Kruszyn spojrzał na mnie z uśmiechem godnym kinowego amanta, chwycił broń i wycelował. Trafił już w pierwszym strzale i dostałam dzięki temu piękną czerwoną różę. Chociaż słowo piękna jest tu raczej nie na miejscu...róża nie dość, że była sztuczna, to właściciel kramiku ozdobił ją zapachem męskiego dezodorantu. Ale ponieważ darowanej róży nie zagląda się w kolce- przyjęłam kwiat z wielkim uśmiechem, ciesząc się, że mam takiego bohaterskiego mężczyznę. On też był wyjątkowo z siebie zadowolony. Przytulił się do mnie, dał mi buziaka i stwierdził, że kolejną dostanę dopiero wtedy, gdy ta mi zwiędnie...Trzeba przyznać, że ma on głowę do interesów...

czwartek, 22 kwietnia 2010


Uciekliśmy z Kruszyną od problemów, które się tu kręcą i pojechaliśmy w trasę z ładunkiem. Bardzo to pomaga i relaksuje, w szczególności gdy trzeba sobie coś przemyśleć. Sama droga mogła wydawać się monotonna : od granicy do granicy- przez Warszawę i do domu. Wyjechaliśmy w nocy i wróciliśmy w nocy. Na szczęście Kruszyn jest idealnym kompanem do jazdy :) Kilka ciekawych przemyśleń, dobre płyty, pełno dziur w drogach, rozwalone zawieszenie. nic dziwnego, że magiczne słówko *Kurczak towarzyszyło mojemu nerwowemu kierowcy przez cały dzień. Pod koniec trasy sam zauważył, że coś za dużo wulgaryzmów w naszej rozmowie.
-Musimy czymś zastąpić słowo *kurczak - powiedział Kruszym omijając kolejną dziurę.
-Tak, zgada się, zdecydowanie go nadużywamy.
Mój mężczyzna zamyślił się na chwile, a potem powiedział z przejęciem
No, ale *Kurczak nie da się!
Zwątpienie przyszło, kiedy mieliśmy do wyboru dwie drogi.
-Dlaczego nie jedziemy przez Włocławek?- Zapytałam
-O nie! po moim trupie!
-Dlaczego? Nie chcesz wlokąc swój ból kochać mnie jak Irlandię?- zapytałam
-Jechałem już przez to miasto - powiedział pogrążając się w czarnych wspomnieniach - wiem co sprawiło ten ból ludziom z Włocławka.
Tak, ta piosenka ewidentnie była o straconym zawieszeniu.



( *nie będę tutaj demotywowała gimnazjalistów)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010


Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to piękne uczycie, gdy sam możesz zarobić na fajki :) No może nie tyle zarobić, co dostać je w nagrodę za dobrze wykonaną pracę. Dostałam projekt sukienki i musiałam umieścić ją na modelkach. Rysowałam cały weekend i nawet niektóre panienki powychodziły mi całkiem całkiem. Kruszyn patrzył mi tylko przez ramię i wypowiadał swoje zdumienie od kiedy to rysuję kobiety ubrane i to w więcej niż bikini. Nie zna się i tyle. Co projekt to projekt. W końcu zadowolona oddałam je w dobre ręce i tam też uzyskały uznanie( moja duma artysty została mile połechtana). Miło się zrobiło, a ponieważ nie chciałam przyjąć pieniędzy za rysunki ( no bo jakże to tak!?) dostałam w prezencie mową porcję pokarmu dla raczka. Mniamuśnie;) Jadę więc zadowolona do mojego kochania, które oczywiście wierzy we mnie i wspiera mnie na każdym kroku. Widząc moją radość z dobrze wykonanej pracy od razu zapytał się o powód.
-jesteś podejrzanie zadowolona - powiedział z nieufnością przyglądając mi się z bliska - nie odstawiłaś tych różowych tableteczek?
-nie, dostałam fajki :D
-od kogo?
-zleceniodawcy- odpowiadam i patrzę mu z ufnością w oczy - skoro cały weekend spędziliśmy u ojca na ranczu to pewnie pamięta jak mu mówiłam o tych rysunkach. Ba, nawet same rysunki pamiętać musi, skoro był w trakcie ich tworzenia.
-zleceniodawcy?
-no zarobiłam na nie, można tak to ująć...- tłumaczę cierpliwie- w końcu to tylko mężczyzna.
-jak zarobiłaś - Kruszyn robi się coraz bardziej podejrzliwy.
-no a jak można zarobić na papierosy w dzisiejszych czasach- wzdycham z rezygnacją - po prostu fajki dostałam za laseczki.
Jego mina była bezcenna. Jaki z tego wniosek? Mój mężczyzna po prostu mnie nie słucha...a potem jeszcze marudził, ze nic mu nie mówiłam o swojej działalności. Eeh, faceci...

środa, 14 kwietnia 2010

Odwiedziłam dziś moją klasę gimnazjalną...Prawdę mówiąć to skoczyłam na chwilkę, by pozałatwiać wszystkie papierkowe sprawy. W każdym razie, wchodzę grzecznie do klasy, i idę w stronę mojej Profesorki, która nie jest moją Profesorką, tylko Profesorką zupełnie innego rodzaju. Pytam się więc uprzejmie
-A cóż to się stało z moją Profesorką?
- A kim Pani jest? - Pyta w odpowiedzi nie-moja Profesorka
- Praktykantką- odpowiadam zgodnie z prawdą - miałam lekcje w tej klasie, kręcę się tu u Was od października..
-Acha- powiedziała wielce uradowana- to poprowadzi im Pani lekcje! - i zostawiła mnie samą z bandą gimnazjalistów ( każdy z nich miał zęby i pazury).
W efekcie zamiast gramatyki graliśmy przez całą lekcje w wisielca ( oczywiście słowa musiały posiadać trudność ortograficzną- żeby choć trochę wpisywać się w temat lekcji).
Dziwne, że prawie co druga grupa próbowała przeszmuglować na tablicę słowo Demotywatory. Jakby na to nie patrzeć- internet rozwija ich słownictwo ;]

wtorek, 6 kwietnia 2010

Warsztaty dla mężczyzn

Kurs jest dwudniowy i obejmuje następujące zagadnienia:

DZIEŃ PIERWSZY

1. JAK WYKONAĆ KOSTKI LODU?
Instrukcja krok po kroku wraz z prezentacją.

2. PAPIER TOALETOWY - CZY WYRASTA NA UCHWYTACH?
Dyskusja.

3. RÓŻNICE POMIĘDZY KOSZEM NA PRANIE A PODŁOGĄ.
Ćwiczenia praktyczne z pomocą zdjęć i wykresów.

4. NACZYNIA I SZTUĆCE: CZY LEWITUJĄ, SAMODZIELNIE KIERUJĄC SIĘ DO
ZMYWARKI ALBO ZLEWU?
Debata panelowa z udziałem ekspertów.

5. PILOT DO TELEWIZORA - UTRATA PILOTA
Linia pomocy i grupy wsparcia.

6. NAUKA ODNAJDYWANIA RZECZY
Otwarte forum tematyczne - Strategia szukania we właściwych miejscach a
przewracanie domu do góry nogami w takt rytmicznego pokrzykiwania.

7. ZAPAMIĘTYWANIE WAŻNYCH DAT I POWIADAMIANIE W WYPADKU SPÓŹNIENIA
Pamiętaj o zabraniu własnego kalendarza lub telefonu komórkowego.

DZIEŃ DRUGI

1. PUSTE KARTONY I BUTELKI - LODÓWKA CZY KOSZ?
Dyskusja w grupach i ćwiczenia praktyczne.

2. ZDROWIE - PRZYNOSZENIE JEJ KWIATÓW NIE JEST GROŹNE DLA ZDROWIA.
Prezentacja PowerPoint.

3. PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI PYTAJĄ O KIERUNEK, KIEDY SIĘ ZGUBIĄ.
Wspomnienia tych, którzy przeżyli

4. CZY MOŻNA SIEDZIEĆ CICHO, GDY ONA PROWADZI.
Gra na symulatorze.

5. DOROSŁE ŻYCIE - PODSTAWOWE RÓŻNICE POMIĘDZY TWOJĄ MATKĄ A TWOJĄ
PARTNERKĄ.
Ćwiczenia praktyczne i odgrywanie ról.

6. JAK BYĆ IDEALNYM PARTNEREM NA ZAKUPACH.
Ćwiczenia relaksacyjne, medytacja i techniki oddechowe.

7. TECHNIKI PRZEŻYCIA - JAK ŻYĆ, BĘDĄC CAŁY CZAS W BŁĘDZIE.
Dostępni indywidualni psychoterapeuci.

8. CHOINKA - CZY MUSI STAĆ DO WIELKANOCY.
Telekonferencja z udziałem Świętego Mikołaja.




muszę zapisać tam Kruszynę :)

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Śmigus Dyngus! - zawołał Kruszyn wrzucając mnie rano do wody
Śmigus Dyngus! - zawołał Teść celując w Kruszynę myjką pod ciśnieniem.

W przyrodzie nic nie ginie ;]