Ostatnio Kruzyn wrócił od Rodzicielki z plikiem starych zdjęć, dokumentów i szkolnych świadectw pieczętując tym juz całkowicie przeprowadzkę. Oczywiście nie obyło się bez wielkiej radości żony- znaczy się mnie- lubujacej się w przeglądaniu starych papierzysk. Moja Lepsza Połówka też zaczęła przeglądać dokumenty. Mój szyderczy śmiech na widok przedszkolnych zdjęć przeplatal się z nostalgią Kruszyna na widok szkolnych świadectw. W pewnym momencie jednak podniósł do góry jakiś dokument, zamyslił się i zaśmiał pod nosem
-co tam masz?- zapytałam podejrzliwie
- a nie, dokumenty potrzebne do zarejstrowanie pierwszego samochodu - powiedział przenosząc się w świat wspomnień- mojego kochanego maluszka! Pamiętam jak szedlem do zarejstrowac w Skarbówce, wiesz ten bezsensowny "podatek od wzbogacenia". Stałem dumny w okienku czekając, aż podadzą mi odpowiednią kwotę...
-i co?
Kruszyn zwiesił glos:
-a nic, po paru minutach zapytała sie po co tu stoję, i czy liczę, że mi coś dopłacą...
Ach te wspomnienia ;D