Z cyklu Nocne Polaków rozmowy. Godzina prawie czwarta rano, budzi mnie szarpanie rękawa i ciche:
-Mamo...Mamusiu...
Wstaję i nieprzytomnym głosem pytam:
-Co się stało Kochanie? (Przez jakiś czas Okruch bał się wilków*, więc całkiem możliwe, że jakiś zły sen, że syn się boi, że utulić muszę - więc sprawa poważna i trzeba obudzić się jak najprędzej). Młody przysuwa konspiracyjnie buzie do mojego ucha i szepcze:
-Mamo, ktoś tu jest..
-Gdzie Skarbie? - pytam momentalnie przypominając sobie wszystkie możliwe horrory
-W moim uchu...- odpowiada dziecko, wybucha śmiechem i idzie spać dalej.
Tak to się moi drodzy zaczyna.
* Na strach przed wilkami rewelacyjnie podziałała książka Jak pokonać wilki. Strachy na lachy.
środa, 18 lutego 2015
poniedziałek, 9 lutego 2015
-A teraz jestem pieskiem!- Okruch pada na kolana i zaczyna podgryzać wszystkich po kostkach. Słuchajcie, to nie jest śmieszne, ostatnio obszczekał nawet Wielce Szanownego Wujka Wiedźmina. Okruch jest psem i koniec kropka. Wołasz dziecko, synka, słoneczko swoje najdroższe - nic. Zawołasz "piesku, mały piesku" i przychodzi grzecznie - tyle, że na czworaka.
Tym większe było zdziwienie Kruszyny, gdy dziedzic zakomunikował mu, że dzisiaj w ramach wyjątku nie będzie małym Scoobym doo tylko czymś zupełnie innym.
- Nie jestem już pieskiem, teraz jestem muchem! - powiedział dumny i ze szczekania przerzucił się na bzyczenie.
-Muchom synu - poprawia Kruszyn cierpliwie i na nowo zakłada zatyczki do uszu.
-och Tatooo... - wzdycha Okruch i wznosi oczy ku niebu dziwiąc się głupocie ojca- mama jest dziewczynkom, tak? To może być muchom! Ty i ja jesteśmy chłopcy- więc ja i ty jesteśmy Much!
Kruszynowa krew zawsze ma racje. Deal with it...
Subskrybuj:
Posty (Atom)