Ostatnio bardzo dużo osób pyta się, kiedy uprawomocnimy nasz związek. Nawet Pani w pizzerii wmawia nam zaobrączkowanie. Oczywiście postanowiliśmy pogadać na ten temat- a od małżeństwa do dzieci droga już niedaleka. Zaczęliśmy więc zastanawiać się jak dać na imię naszej latorośli i o ile z dziewczynką nie było problemu ( problem zaczął by się gdyby dorosła:
"-Tato mogę iść do kina z Krzyśkiem?
-Nie! Moja mała córeczka nigdzie nie będzie wychodzić o tej porze!
-Tato..ale ja mam 35 lat...") tak z chłopcem zaczęły się schody. Przedyskutowaliśmy wszystkie możliwe imiona z Radomirem,Ampeliuszem, Kalikstem, aż po Wrociwoja i jakoś nie mogliśmy dojść do porozumienia. Chociaż w jednym byliśmy zgodni: nasz syn będize reagować na "ej ty".
Temat dzieci wziął się też poniekąd stąd, że pewna Nasza Dobra Znajoma ( pozdrowienia i gratulacje) została ciocią, przez co spóźniła się na umówione spotkanie. Dialog w samochodzie był następujący
-Dostałam od Skrzypaczki esemesa, spóźni się, musi popatrzyć chwilkę na Młodego.
-Ale Młody się niedawno urodził, co nie?- rzucił Kruszyn nie odrywając wzroku od drogi
-No tak...
-Nie powinien być więc w szpitalu?- trybiki w męskim mózgu skrzypnęły leniwie
-Oczywiście, że nie!- Zaprzeczam- ile można trzymać takie maleństwo w szpitalu! Parę dni i do domu! A coś Ty myślał?
-Że naszego uda się tam przetrzymać co najmniej do osiemnastki...
poniedziałek, 28 marca 2011
sobota, 19 marca 2011
Kruszek znowu mówił przez sen. Tym razem przybrał jednak pozycję "na żółwika" i głos uwziął w poduszce. Przysuwam się więc delikatnie do niego i nasłuchuje. Znowu dobiega mnie jakieś takie dziwne "bmphmp mnop mmmhnm hymhm" więc - jak dzieciak przed otwarciem prezentów Bożonarodzeniowych- patrze jeszcze bardziej wyczekująco. Kruszyn przez sen chyba wyczuwa, że jest obserwowany i odwraca się na bok. To zdecydowanie ułatwia sprawę, bo teraz juz wyraźnie słyszę;
-No i dobrze, że tak było
Nie wytrzymuje już i cichutku staram się wyciągnąc z niego więcej:
-ale co było?
-no samochód- mruczy przez sen tonem pełnym zwątpienia
-Ale jaki samochód?- próbuje się wreszcie połapać o co mu chodzi- ja nie wiem jaki...
-Bo ty to wszystko musisz wyciągnąć z kontekstu...- podsumowuje mnie dobitnie, przewraca sie spowrotem na brzuszek i pogrąża się w twardym śnie.
No tak, rano pewnie i tak nie będzie pamiętał snu, więc zostaje z tym nieszczęsnym samochodem, i informacją, że następnym razem powinnam znać cały kontekst ;)
-No i dobrze, że tak było
Nie wytrzymuje już i cichutku staram się wyciągnąc z niego więcej:
-ale co było?
-no samochód- mruczy przez sen tonem pełnym zwątpienia
-Ale jaki samochód?- próbuje się wreszcie połapać o co mu chodzi- ja nie wiem jaki...
-Bo ty to wszystko musisz wyciągnąć z kontekstu...- podsumowuje mnie dobitnie, przewraca sie spowrotem na brzuszek i pogrąża się w twardym śnie.
No tak, rano pewnie i tak nie będzie pamiętał snu, więc zostaje z tym nieszczęsnym samochodem, i informacją, że następnym razem powinnam znać cały kontekst ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)