środa, 9 marca 2016

         Ostatnio Okruch wkręcił się z grę w kręgle. Z racji tego, że prawdziwej kuli nie dałby rady unieść życiowe rekordy pobija na razie na Xboxie. Postanowiłam jednak rozruszać tę grę i przenieść ją w trzeci wymiar. Na końcu pokoju ustawiliśmy puste butelki po wodzie gazowanej, do ręki dostał miękką gumową piłkę i zaczęła się rozrywka. Po którejś próbie z kolei udało mu się je przewrócić, pozwolił mi więc spróbować. W trosce o poczucie mojej godności nie napiszę, po której próbie udało mi się zbić wszystkie butelki i  zamierzałam podać piłkę Kruszynowi. W tym momencie Okruch wyskoczył jak poparzony i krzyknął:
-Nie Mamo! Nie dawaj Tacie!
-Dlaczego?-zdziwilam się
-Bo włączyłem rozgrywkę na dwóch graczy! 
Rośnie nam mały Nerd :P
        Wybraliśmy się z Okruchem do sklepu papierniczego, by kupić miękkie ołówki. Młody zaczął z pasją godną lepszej sprawy odrysowywać ptaszki, rybki i liski z plastikowych szablonów. Tak rodzi się talent. Kiedy weszliśmy do osiedlowego sklepiku otoczyły nas wszelkiego rodzaju kolorowe duperelki. Farby do włosów, gumki, zabawki, plastikowe kwiatki, zeszyty, skarbonki i przeróżne świecidełka zaćmiły na chwilę Okruchowi mózg. Stał tam, po środku tego dobrobytu, a oczy lśniły mu jak gwiazdy. Kiedy ja byłam zajęta wybieraniem ołówków Dzieć odkrył prawdziwy skarb.
-Mamooo! Zobacz jakie piękne!- Powiedział zbliżając się do mnie z malutkim plastikowym kurczaczkiem- czy...czy możemy go kupić?
No tak, złotówka nie moja, a szczęście dziecka bezcenne.No niech mu będzie. Kiwam głową w stronę Pani Kasjerki i czuję się jak pan i władca. Kobiecinka uśmiecha się i podaje Okruchowi malutki woreczek, w którym maciupki kurczaczek wygląda jeszcze bardziej uroczo.
-Cieszę się, że Ci się podoba, też uważam, że jest słodki- zagaduje wydając resztę- włożysz go do swojego koszyczka?
Okruchowi uśmiech znika z buzi i obdarza ją spojrzeniem pełnym zdumienia. Przyciąga woreczek w swoją stronę i mówi rzeczowym tonem:
-Oczywiście, że nie! Przecież to dla mojego Rexa-T-Rexa. Pluszowe dinozaury też muszą coś jeść.- I odchodzi wolnym krokiem nie mogąc ukryć zdziwienia, że dorośli to nic, a nic w ogóle nie rozumieją. 
Czasami mam wrażenie, że wychowuje socjopatę :3