niedziela, 5 listopada 2017

Dzieć wszedł na nowy level samodzielnści- nauka własnoręcznie robionych kanapek wdrożona, noże odpowiednio stępione, szczenior do wyjadania z podłogi na stanowisku. Swoją drogą zastanawia mnie jak to możliwe, że kiedy dorosły smaruje kanapkę wystarczy mu porcja na nożu, a jak dziecko się za to zabie- pyk! I mieści się pół słoika dżemu na raz. Magia. Kanapka z całą zawartością słoika wylądowała na talrzu i już miała zostać zjedzona gdy... Nikt, normalnie nikt się tego nie spodziewał, że pieprznie. A jak spada kanapka z dzemem to od razu wiadomo, którą stoną spada. Efekt: dzem wszędzie. Na stole, włosach, podłodze, ręce, bluzce... Dżemogedon. Okruch spokojnie szacuje zniezczenia, podnosi kanapkę, a widząc mnie lecącą ze szmatką podnosi rękę i hamuje moje zapędy
- mamo! Spoko! Przecież wyliże.




wtorek, 1 sierpnia 2017


Sezon wakacyjny już za nami...cały miesiąc błogiego lenistwa. Pierwsze dwa tygodnie Okruch spędził pod moimi skrzydlami, drugie dwa- razem z Kruszyną :) Wiecie co jest dziwne? Na mężowym urlopie- chociaż dzień w dzień chodziłam do pracy to czułam się bardziej wypoczęta niż odpoczywając z Okruszkiem samemu. Ale i tak najlepszy był zaczarowany bielski ogród. Wieczorem, siedząc przy ognisku i piekąc pianki Okruchowy Dziadek zapragnąl herbaty. Dostał ją w ulubionym Babcinym kubku i z przestrachem zauważył, że kubek najprawdopodobniej ma obite dno.

-Kochanie! Kubek cieknie!- zawołał do Babci pewno chcąc od razu oczyścić się z ewentualnych podejrzeń o zepsucie kubka.
-Coooo!? Mój ulubiony kubek- w głosie Babci słychać było niewiarygodne zdumienie- ale jak to cieknie! jak ciekinie!?
I tu wkracza mój syn (nie, nie cały na biało) i ze stoickim spokojem objaśnia:
-No jak cieknie? proste- dołem cieknie...oj Babciu...

Fakt- gdyby nie ty, bylibyśmy zgubieni. Dzięki Ci o 5 i poł letni mistrzu oczywistości.

piątek, 26 maja 2017

Historia o z zegarze i Okruchowej zaradnosci spodobala sie tak bardzo, ze zgarnelismy nagrode z okazji dnia dziecka ! Kurcze, jeszcze mlody pomysli, ze bycie pyskatym poplaca ;)

poniedziałek, 15 maja 2017

Wczesnym rankiem rozległo się złowrogie tup tup tup. Serio, nic mnie tak nie przeraża jak odgłos bosych, dziecięcych stóp koło godziny piątej rano w spokojny, sobotni poranek. Po chwili Okruch ładuje sie nam na łóżko i słyszę szept:
-mamooo, mamoooo, zobacz co mam.
Zobacz co mam- kolejne cudne stwierdzenie. Może oznaczać samodzielnie zbudowany zestaw Lego Star Wars, albo ładunek nuklearny, ktory właśnie zaczął odliczanie bo autodestrukcji... Wobec tego człowiek nie przewidzi co go czeka, więc trzeba uchylić oko i spojrzeć co też to Okruch przytargał. Tym razem padło na zegarek. Żółciutki, uroczy zegarek z kubusiem puchatkiem. No tak- Młody ma piętrowe łóżko więc dosięgnął.
-Mamo pamiętasz jak mówiliście mi, że gdy ta grubiutka wskazówka będzie o tu, a ta cieńsza o tu to mogę już Was budzić?
-yhyyy- wypowiadam sę elokwentnie dziwiąc się w duchu, że: a) to już jednak godzina ósma; b) dzieć jednak czasami słucha, co rodzice mają do powiedzenia
-To super! - Cieszy się Okruch- bo widzisz znalazłem tu z tyłu takie małe pokrętełko! Teraz godziny są ustawione! Wstawajcie!!!!

Oszust, ot co.