niedziela, 20 września 2015
Wrzesień mija nam pod znakiem chorób małych i dużych - od dziury w nodze po "awarie brzuszka" jak to subtelnie ujął Okruszek. Ale w tym miesiącu, na samym początku stało się coś co warte jest opowiedzenia. Otóż pierwszą wolną chwilę spędziliśmy z Okruchem na uporządkowaniu zabawek i odłożeniu tych, które w ciagu ostatniego roku straciły na popularności. Spodziewałam się zaciekłej walki, jednak syn mój z nad wyraz niezmąconym ( jak na 3-i-pół- a-w-zasadzie-bardziej-cztery-latka) spokojem wybrał trzy reklamówy zabawek, które powinny zmienić właściciela. Zawieźliśmy je do najbliższego domu dziecka, pluszaki trafiły do kontenera dla potrzebujących. Bez dantejskich scen. Bez płaczu. Nawet nie wyobrażacie sobie jak do tej pory jestem z niego dumna. Cudnie się potem siedziało w trójkę i zajadało lody ze świadomością, że twój dzieciak wyrasta na fajnego faceta :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)