poniedziałek, 19 maja 2014

Lat temu sto i więcej...nie, tak na serio to w czasach kiedy nasz zbuntowany 2,5 latek miał zaledwie parę tygodni Mamusia kochana przygarnęła ze schroniska psiaka. Jak to zwykle bywał pojechała zobaczyć, pomyśleć i wróciła z piesełem pod pachą. Sunia byla malutka, zaledwie roczna  i wyglądała jak wypłosz. Zgrabna z cieniutką talią i sterczącym na każdą stronę futrem wyglądała na pieska, którego przodkowie stali koło border collie. Energia i zapał do sztuczek był nieograniczony...Dlaczego tak wspominam? Bo otóż szanowna Mamusia wyjechała ostatnio na weekend majowy i Kuleczka przyjechała w gości. Mama mieszka na parterze, my na drugim piętrze. Pies się zasapał. Stawał co piętro na krótki odpoczynek. Ogólnie rzecz biorąc łatwiej jest nią toczyć niż zabrać na spacer :D Mama oburzyła się na nasze sugestie dotyczące lekkiej psiej nadwagi biorąc je za niesłuszne pomówienia. Myślała tak do czasu, aż sąsiadka zapytała się kiedy sunia będzie miała młode i czy mogłaby dostać jednego. Oczywiście mama powiedziała, że szczeniaków nie ma i nie będzie. Kuleczka Majeczka jest wysterylizowana. :) Oczywiście w dalszym ciągu sunia nie jest gruba..to tylko futro...