Zaczynam zrzucać sadło co się po bokach wylewa. Komputer włączony, na monitorze Chuda Pani Modelka z uśmiecham szerokim jak most brookliński zaplata nogę na szyje i podobne temu rzeczy. Zawzięłam się i twardo próbuje ją naśladować. Jest sukces- udało mi się dosięgnąć palców stóp i nie umrzeć. Ćwiczenie się zmienia i teraz robi śmiercionośną serię z wrzutami nóg w górę. Padam na pysk i pogrążam się do reszty w katatonii - umrę gruba :(-Nie! Nie! tego się nie da zrobić- mówię pełna rezygnacji
-A ja umiem!- mówi Dzieć głosem radosnym jak skowronek i uśmiecha się do mnie wygięty jak krakowski precel. Nawet nie zauważyłam, że przestał oglądać kreskówki i ćwiczy ze mną. -widzisz mamo! to takie proste!
Ech... nie dość, że świetnie motywuje to jeszcze jest mistrzem gry w chowanego ;)
