Okruch dostał prezent. Ogolnie rzecz biorąc to dostał pelno prezentów jak to każdy dzieciak, więc stan rzeczy dziwić nikogo nie powinien. Chodzi o to, że dostal prezent-reklamówkę od pewnej firmy specjalizującej się w żarelku dla małych bąbli. Nigdzie glodomora nie zgłaszaliśmy, nigdzie sie nie rejstrowaliśmy, a i tak dziada wytropili. No nic. Dziecię moje miesięcy liczy już cztery z hakiem większym niż mniejszym....śmialo można powiedzieć, że piąty miesiąc leci nam na calego więc prezent na miejscu: pojemniczek malutki z marchewką gotowaną. Dzieciak na etykietce uśmiecha się na calego więc pewnie papka dobra, pożywna i w ogóle cod miód i maliny. Znaczy się- marchewka. Zarzekałam się, że nie będe dawala Okruchowi nic z takich rzeczy, walczylam z teściową, a tu prosze: podeszli mnie marketingiem...Skoro mam już tą nieszczęsną marchewę, nawet lyżkę dostałam - kusi jak cholera. Wreszce decyzja zostala podjęta: Okruch został usadowiony na leżaczku, okatulony śliniaczkiem a matka-polka zakasała rękawy i zaczęła dzieciaka uszczęśliwiać. No, a że syn moj kochany serce ma wielkie i czułe (po ojcu zapewne) stwierdził miłosiernie, że zbrodnią jest jedzenie takich przysmaków samemu. Podzielił się więc z ludzkością: z mamą się podzielił celując prosto w czoło, podzielił sie ze swoimi nóżkami, z lodówką się podzielił, z kotem, który miał pecha i nie zdążył uciec, z ojcem się podzielił- sprytnie, bo wiedział, że Kruszyn w pracy więc na łóżku mu troche zostawił-, z dywanem, ścianą i kuchenką. Nawet z kwiatkiem na lodówce sie podzielił- ale jak to zrobił to pojęcia nie mam. Minę mial przy tym przeszczęśliwą, prawie jak dziecko z reklamy. Chyba powinnam być dunma, że nie rośnie mi maly samolub. (I że mlekiem łyżką go karmic nie muszę)
Skoro już tu zajrzałam chętnie czytając to przy okazji mogę wytłumaczyć skąd się wziął prezent ( choć dziecka jeszcze nie mam ) ale ze źródeł wiem że : każde maleństwo które się urodzi dostaje do któregoś tam miesiąca takie paczuszki od poleconej firmy ze szpitala :D może to nie takie ważne ale skusiłam się napisać :) pozdrawiam gorąco Patrycja ( od Muska)
OdpowiedzUsuńCiekawe, czy Okruszek wykaże się wiedzą taktyczno-balistyczną przy okazji pożywienia w stałym stanie skupienia.
OdpowiedzUsuń