poniedziałek, 22 czerwca 2015

Ostatni spacer do sklepu odbył się pod znakiem dinozaurów. Mianowicie Dzieć uparł się być tyranozaurem i już. W tym celu ubrał zielony kostium, a do kompletu czarne kalosze. Zestaw czysty, ciepły więc co mu będę odradzać- jeszcze będzie miał czas być poważnym facetem w garniaku. Niestety podczas drogi powrotnej znalazł się ktoś kto wie lepiej.
-ojej! A dlaczego Pani mu pozwoliła wyjść w kostiumie?
- Bo jakby się nie przebrał za chłopca to musiałabym prowadzić go na smyczy. T- rexy są mięsożerne.
- tez coś - fuka babka koło 50-tki rozsiewającą duszący zapach różanych perfum. Ocho, wiem, że lekko nie będzie.- przecież to niepoważne.
Bingo! On ma 3 lata - rzadko bywa poważny :) Wzdycham więc i tłumacze, choć wiem, że i tak nie przyniesie to rezultatu:
-jeżeli chce być dzisiaj tyranozaurem to może nim być. Nikogo nie krzywdzi i nie obraża. Jest szczęśliwy i jest mu ciepło. Nikt nie będzie mu mówił kim ma być i jak ma żyć.- puszczam Pani wyuczony uśmiech numer 3 i odchodzę w swoją stronę.
Dzieciozaur podskakuje w kaloszach wesoło. Nagle przystaje, marszczy brwi i pyta:
- ta pani nie lubi dinozaurów?
- chyba nie- odpowiadam uśmiechając się dalej
- A mogę ją zjeść?

O wiele łatwiej rozwiązuje się problemy mając trzy lata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz