Ostatnio bardzo dużo osób pyta się, kiedy uprawomocnimy nasz związek. Nawet Pani w pizzerii wmawia nam zaobrączkowanie. Oczywiście postanowiliśmy pogadać na ten temat- a od małżeństwa do dzieci droga już niedaleka. Zaczęliśmy więc zastanawiać się jak dać na imię naszej latorośli i o ile z dziewczynką nie było problemu ( problem zaczął by się gdyby dorosła:
"-Tato mogę iść do kina z Krzyśkiem?
-Nie! Moja mała córeczka nigdzie nie będzie wychodzić o tej porze!
-Tato..ale ja mam 35 lat...") tak z chłopcem zaczęły się schody. Przedyskutowaliśmy wszystkie możliwe imiona z Radomirem,Ampeliuszem, Kalikstem, aż po Wrociwoja i jakoś nie mogliśmy dojść do porozumienia. Chociaż w jednym byliśmy zgodni: nasz syn będize reagować na "ej ty".
Temat dzieci wziął się też poniekąd stąd, że pewna Nasza Dobra Znajoma ( pozdrowienia i gratulacje) została ciocią, przez co spóźniła się na umówione spotkanie. Dialog w samochodzie był następujący
-Dostałam od Skrzypaczki esemesa, spóźni się, musi popatrzyć chwilkę na Młodego.
-Ale Młody się niedawno urodził, co nie?- rzucił Kruszyn nie odrywając wzroku od drogi
-No tak...
-Nie powinien być więc w szpitalu?- trybiki w męskim mózgu skrzypnęły leniwie
-Oczywiście, że nie!- Zaprzeczam- ile można trzymać takie maleństwo w szpitalu! Parę dni i do domu! A coś Ty myślał?
-Że naszego uda się tam przetrzymać co najmniej do osiemnastki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz