Kruszek znowu mówił przez sen. Tym razem przybrał jednak pozycję "na żółwika" i głos uwziął w poduszce. Przysuwam się więc delikatnie do niego i nasłuchuje. Znowu dobiega mnie jakieś takie dziwne "bmphmp mnop mmmhnm hymhm" więc - jak dzieciak przed otwarciem prezentów Bożonarodzeniowych- patrze jeszcze bardziej wyczekująco. Kruszyn przez sen chyba wyczuwa, że jest obserwowany i odwraca się na bok. To zdecydowanie ułatwia sprawę, bo teraz juz wyraźnie słyszę;
-No i dobrze, że tak było
Nie wytrzymuje już i cichutku staram się wyciągnąc z niego więcej:
-ale co było?
-no samochód- mruczy przez sen tonem pełnym zwątpienia
-Ale jaki samochód?- próbuje się wreszcie połapać o co mu chodzi- ja nie wiem jaki...
-Bo ty to wszystko musisz wyciągnąć z kontekstu...- podsumowuje mnie dobitnie, przewraca sie spowrotem na brzuszek i pogrąża się w twardym śnie.
No tak, rano pewnie i tak nie będzie pamiętał snu, więc zostaje z tym nieszczęsnym samochodem, i informacją, że następnym razem powinnam znać cały kontekst ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz