czwartek, 8 września 2011
Pewnej nocy, parę miesięcy temu jakiś wredny typ próbował dobrac nam się do Czerwonego-Prawie-Ferrari i uszkodził centralne zamki. Od teo czasu w naszym samochodzie panował system prawie anty włamaniowy. W praktyce wyglądało to tak, że ani drzwi od strony pasażera, ani kierowcy nie dało się normalnie zamknąc, ani otworzyc- wchodziliśy tam przez bagażnik. Swego czasu Kruszyna nabrał obrzydliwego zwyczaju olewania zamykania samochodu, bo przecież "szlak mnie trafi z tym wychodzeniem przez bagażnik". Przyprawiało mnie to o zawał serca, bo dzielnica na której mieszkamy... no cóż...powiedzmy, że nie jest ani najgorsza, ani najlepsza ;] Po wielu godzinach, a nawet dniach suszenia głowy wereszcie przestał byc na tyle nieuważny i Czerwona Strzała była już zamykana jak należy. I właśnie wczoraj ktoś rozwalił zamki do końca i ukradł nam radio samochodowe. Ehh... nie chodzi już nawet o koszty radia, bo było dośc stare ( i chyba kabelki sie troche poprzepalały, a myśmy myśleli, że to wina głośnika- no nieważne, ważne, że złodziejowi raczej sie w ogóle nie zwróci xD) chodzi o sam fakt- że jak samochód był otwarty to nic nie zginęło. Najgorsze jest to, że nie mogę powiedziec Kruszynowi kobiecego; "A nie mówiłam!", bo takiego scenariusza to chyba nikt nie przewidział ;D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz