W dniu urodzin Kruszyn jak co roku podarował mi czerwoną różę. Chociaż nie do końca- w tym roku zamiast jednej były dwie. Zdziwiona patrze się na niego, co to za dziwna promocja, dwa w cenie jednej, czy jaki diabeł? Widząc moje zdziwienie Kruszyn cierpliwie tłumaczy:
-Teraz przecież masz dwóch swoich chłopaków, i od każdego dostałaś po jednej różyczce.
Wiecie co? Może to zabrzmi obrzydliwie i okropnie, ale chyba jestem najszczęślisza na świecie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz