Okruch, syn Kruszyny wisi zadowolony przy cycu, siorbie sobie w najlepsze i pomrukuje nawet z zadowoleniem. Ja- jak na matkę-polkę przystało wpatruje sie w niego zapominając o bożym świecie więc Kochana Moja Kanalia (Ślubny znaczy się) bez problemu przemyka sie do mnie i staje za moimi plecami. Patrzy na cały obrazek, patrzy, w końcu nachyla się i wypala do Młodego:
-Ty się synek nie przyzwyczajaj do miejscówki, Ja tam pierwszy byłem.
Na Młodym nie zrobilo to większego wrażenia ;D Miejsce samca alfa w dalszym ciagu do zdobycia ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz