poniedziałek, 11 czerwca 2012

              Z okazji wizyty w Parku Chorzowskim do domu wraz z nami wrócił wielki czerwony balon w kształcie samochodu (Kruszyn widać tęskni za naszym Czerwonym-Prawie-Ferrari, którego miejsce zajął zielony PePe) Okruch szaleje z radości ilekroć balon przetnie mu drogę leniwie kursując pod sufitem. Wielką miłością do nowej zabawki - a właściwie do sznureczka, który pałęta się, az do ziemi, żeby bylo za co bydle złapać- zapałał kot. Tak więc Dzieć nasz radość mial podwójną: na górze samochodzić podskakuje uderzając o sufit, a na dole kot oddaje się w dzikiej radości jakiejś dziwacznej odmianie fokstrota i próbuje zahaczyć łapą o sznurek. Szalona zabawa skończyła się gdy kotu jednak się udało i - z balonem nad grzbietem- przegalopował po calym mieszkaniu. W efekcie schował się za lóżko urywając nitkę, aż przy samym wentulku. Kruszyn używając zaawansowanej technologii ściągnął balon spod sufitu. Tak, to chyba zdecydowanie koniec wspólnych zabawek dla naszych "bliźniaków" ;)

        
                                                                                ***


- wiesz, chciałbym zobaczyć finał Polska-Niemcy...- rozmarzył się Kruszyn oglądając mistrzostwa - ale z drugiej strony po co tym Turkom zwycięstwo..
-spoko Kochanie- odpowiedziałam wpatrując się w Okruszka bawiącego się pluszową piłką- tak czy siak strzelać będa Polacy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz