czwartek, 11 kwietnia 2013

TAK! Ye! Hey! Hurra!- krzyczał Kruszyn tańcząc po pokoju w dzikim szale radości- Jak to cudownie być ojcem! Jakie to szczęście mieć dziecko!- darł się podskakując- to wszytko dzięki niemu! To przez Okrucha! Kochanego Okruszka!
Tak, to dzięki treningowi z synem Kruszyn wyrobił sobie refleks i ograł Mrocznego w Kinecta


Od kiedy zostałam Panią Redaktor Bezczelną czasu jest mniej niż mało. I niech spłonie w piekle ten kto myśli, że siedzenie z dzieckiem i praca na komputerze to pestka. (nie wspominam o 10 godzinnych maratonach w sklepie zabawkowym co sobota i niedziele). Ślubny niestety uznał, że zajęć mam mało i tym oto sposobem w naszym domu jest o jedną osobistość więcej. Ale po kolei: ponad tydzień temu Kruszyn wrócił z pracy później niż zwykle przynosząc ze sobą zbitek siedmiu nieszczęść w postaci mokrej kupki sierści. Po doczyszczeniu okazało się, że kulka składa się też z łap. pyska i całkiem sporego apetytu. Oczywiście po drodze została nazwana, a mężol zdążył się przywiązać. O przedyskutowaniu kwestii mieszkaniowych znajdka nie mogło być już nawet mowy. Ani o dyskusji dotyczących porannych spacerach, ubieraniu młodego parę razy dziennie i znoszeniu obu z 2 piętra. Ani o bieganiu raz w jedna stronę, a raz w drugą. ani o... Ach, jakby się jakaś mama zastanawiała czy pies przy 1,5 rocznym dziecku to dobry pomysł to niech wpadnie na kawę, najlepiej z własnym odplamiaczem.Czy żałuję? Ani trochę ;] jeżeli uda mi się przeżyć- odezwę się jeszcze.

1 komentarz:

  1. Gratuluję wytrzymałości, wiem jak to jest pracować komputerowo, a z dzieckiem podejrzewam - masakra. No i psiak - mam nadzieję, że nie doprowadzi do czarnej rozpaczy, a stanie się generatorem szczęśliwości i radości :)

    OdpowiedzUsuń