wtorek, 22 października 2013

 
         Czasami dociera do mnie jak wielka przepaść, jaka głęboka różnica jest między osobami dzieciatymi, a tymi, którzy latorośli nie posiadają. Jak wielkie niezrozumienie panuje, jak dużo rzeczy należałoby sobie wreszcie nawzajem wyjaśnić. Czasami, podczas rozmowy ma się wrażenie, ze cokolwiek zostanie wypowiedziane, obojętnie jakie argumenty zostaną użyte, obojętnie jakie słowa zostanę dobrane to i tak nic, ale to nic nie wskóra się. Nie da się nawiązać żadnej nici porozumienia… Uzmysłowiłam sobie to boleśnie w chwili, gdy razem z Okruchem przemierzaliśmy kolejne kilometry Castoramy i pytaliśmy się nic nie rozumiejących sprzedawców, gdzie można znaleźć matę uszczelniającą potrzebną nam do zrobienie torów do samochodzików. Gdy w kocu znaleźliśmy zdecydowaliśmy się jeszcze na czerwoną rurę:
-to ile tej rurki?
-tak z półtora metra? Powinno wystarczyć na tor bobslejowy dla żołędzi.

Naprawdę, czy tak trudno zrozumieć rodziców?

P.S. zabawa była przednia! Zdjęcie Okrucha nadzorującego ruch uliczny w Kruszolandii jest tego najlepszym dowodem!

2 komentarze:

  1. Przepaść jest ogromna ale nie bez powodu. Dzieciatych ogarnia szał! w momencie kiedy kobieta zorientuje się, że będzie miala dziecko, zmienia się nie do poznania i nie ukrywajmy, dla bezdzietnych jest NIE DO ZNIESIENIA. Ciągłe kupki, zupki, zawsze i wszedzie tylko dziecko, jak gdyby nagle przestała być kobietą czy koleżanką i całe jej jestestwo skupiło się tylko na matkowaniu. Poza tym tak już bardziej radykalnie: matkom(może nie wszyskim, ale nie znam takiej co myśli inaczej) wydaje się, że fakt posiadania dziecka, albo samego bycia w ciąży daje im wszyskie przywileje świata, włącznie z parkowaniem w poprzek na jedynej drodze wjazdowej na parking "bo jest najbliżej przedszkola a przecież nie będe Z DZIECKIEM(!) chodzić" Nie wspomne już o dzieciach biegających wszedzie, bez kontrloli i opieki ("jaki on jest kontaktowy") albo ryczących jak syrena alarmowa w miejsach użyteczności publicznej (" jak nie reaguje to uczy sie, że to tez sensu"). Nie wiem czy mamusie nie zdają sobie sprawy czy nie chcą sobie zdawać z tego, że nie każdego ich dzieciak rozczula, nie każdy chce mieć z nim bliskie kontakty i nie każdy ma ochote słuchać jego wrzasków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ktoś chyba nie doczytał posta do końca ;)
      a tak całkiem na poważnie- zapraszam na kawę, pogadamy o świecie, rozwiejemy wątpliwości- zawsze to lepsze miejsce na dyskusje niż internet

      Usuń