wtorek, 1 sierpnia 2017


Sezon wakacyjny już za nami...cały miesiąc błogiego lenistwa. Pierwsze dwa tygodnie Okruch spędził pod moimi skrzydlami, drugie dwa- razem z Kruszyną :) Wiecie co jest dziwne? Na mężowym urlopie- chociaż dzień w dzień chodziłam do pracy to czułam się bardziej wypoczęta niż odpoczywając z Okruszkiem samemu. Ale i tak najlepszy był zaczarowany bielski ogród. Wieczorem, siedząc przy ognisku i piekąc pianki Okruchowy Dziadek zapragnąl herbaty. Dostał ją w ulubionym Babcinym kubku i z przestrachem zauważył, że kubek najprawdopodobniej ma obite dno.

-Kochanie! Kubek cieknie!- zawołał do Babci pewno chcąc od razu oczyścić się z ewentualnych podejrzeń o zepsucie kubka.
-Coooo!? Mój ulubiony kubek- w głosie Babci słychać było niewiarygodne zdumienie- ale jak to cieknie! jak ciekinie!?
I tu wkracza mój syn (nie, nie cały na biało) i ze stoickim spokojem objaśnia:
-No jak cieknie? proste- dołem cieknie...oj Babciu...

Fakt- gdyby nie ty, bylibyśmy zgubieni. Dzięki Ci o 5 i poł letni mistrzu oczywistości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz