Wracając do tematu zmiany pracy... nie można mówić o nowej pracy pomijając starą. Kruszyn jeździł po całej Polsce, dostawałam MMSy z najróżniejszych ciekawych miejsc, nawet w soboty bywaliśmy na kawie "u Szefowej". Tęskno będzie do białego Iveca, którego nazwaliśmy Iwanem...że też baby muszą przywiązywać się do rzeczy. No i oczywiście Kruszyn nie znajdzie już tak dbającego o niego Szefa. Pamiętaj jak jechaliśmy kiedyś razem...Było już po siódmej i choć słońce jeszcze nie wzeszło myśmy już od paru godzin przecinali autostradę pieczołowicie napełniając szoferkę papierosowym dymem.Wtedy rozdzwonił się telefon służbowy. Kochany Mój kliknął więc w bezprzewodową słuchawkę i po chwili dało się słyszeć zaspany głos Szefa.
- Kruszyn, o której ja miałem cie obudzić - zapytał zaspanym głosem wypełniając jednak ten smutny obowiązek jakim jest obudzenie Mojego Ukochanego Kierowcy. A trzeba tu dodać, iż czasami jest to prawie niemożliwością.- Która to miała być? Szósta rano? Siódma?
- Piąta Szefie...piąta...
No, ale przecież liczą się chęci ;]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz