Fascynują mnie balkony. Z balkonu można się wdrapać na przykład na dach. To bardzo miła perspektywa. Siedziałam sobie na balkonie i kombinowałam, jak wprowadzić ten mój niecny plan w życie. Postanowiłam zrobić to techniką małych kroczków: najpierw noga na poręczy, potem druga na parapecie, potem kolejna na..niestety Kruszyn był szybszy i ( ciągnąć za szlufkę u spodni) sprowadził mnie na ziemię. Oczywiście ofukałam go, obrzuciłam spojrzeniem pełnym wyrzuty i powiedziałam:
-Bo Ty mi na nic nie pozwalasz...
- Jak to nie - oburzył się - pozwalam ci oddychać! Powinno Ci to wystarczyć.
No tak, rzeczywiście.... łaskawca :P

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz