W ramach wstępu powiedzieć należy, że w naszym mieście jest pewien klub sportowy świecie nienawidzący i to z wzajemnością, klubu sportowego z miasta obok. Oczywiście Kruszyn wcześniej mieszkał w mieście sąsiednim - nie to, żeby był jakimś fanatykiem, ale wiadomo, których darzy większa sympatią. Ja- w latach mojej młodości dość często chodziłam na mecze- do tej pory uwielbiam oglądać piłkę w tv i w dalszym ciągu mam wielki sentyment do klubu naszego. Tak więc dyskusje, który z klubów jest lepszy są wprost nieuniknione.
-A nasi będą mieli lepszy nowy stadion!
-A nasi są wyżej w lidze!- A my...my mamy przystojniejszych piłkarzy!- używam argumentu ostatecznego- bo i owszem, są przystojniejsi ;)- uwierz mi Kochanie, nie przekonasz mnie, że wasi sa lepsi, bo wiem jak grają! To co nasza drużyna robi na boisku! Ach! A ten co gra jako napastnik to po prostu...no i jeszcze bramkarz!
Kruszyn patrzy na mnie spod przymrożonych powiek i pyta się spokojnie
-A kiedy ostatni raz byłaś na meczu?
-No...ostatnio...tak jakoś...w liceum?
-No waśnie- skwitował- a masz pewność, że oni jeszcze żyją?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz