Siedzimy sobie z synem i czytamy bajki. Czytamy ich dość sporo więc książek wala sie po pokoju cala masa. Czytamy je jedna za drugą, a po skończeniu kolejnej młody z rozmachem wciska mi w ręce następną pozycje. Niestety nie byliśmy zsynchronizowani i obrywam książką w oko. Ta... No headshot no fun... Dzieć przez chwilę zamiera w oczekiwaniu, a zauważywszy, że mama przestała nadawać nachyla sie nade mną i pyta co się stało.
- przywaliłeś mi książką w oko synku...- stękam - w oko?- pyta się Okruch
- w oko- potwierdzam
- mamo... Tak bywa...- pociesza mnie syn głaszcząc moje włosy.
pozostaje mi się przyzwyczaić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz