środa, 14 kwietnia 2010

Odwiedziłam dziś moją klasę gimnazjalną...Prawdę mówiąć to skoczyłam na chwilkę, by pozałatwiać wszystkie papierkowe sprawy. W każdym razie, wchodzę grzecznie do klasy, i idę w stronę mojej Profesorki, która nie jest moją Profesorką, tylko Profesorką zupełnie innego rodzaju. Pytam się więc uprzejmie
-A cóż to się stało z moją Profesorką?
- A kim Pani jest? - Pyta w odpowiedzi nie-moja Profesorka
- Praktykantką- odpowiadam zgodnie z prawdą - miałam lekcje w tej klasie, kręcę się tu u Was od października..
-Acha- powiedziała wielce uradowana- to poprowadzi im Pani lekcje! - i zostawiła mnie samą z bandą gimnazjalistów ( każdy z nich miał zęby i pazury).
W efekcie zamiast gramatyki graliśmy przez całą lekcje w wisielca ( oczywiście słowa musiały posiadać trudność ortograficzną- żeby choć trochę wpisywać się w temat lekcji).
Dziwne, że prawie co druga grupa próbowała przeszmuglować na tablicę słowo Demotywatory. Jakby na to nie patrzeć- internet rozwija ich słownictwo ;]

2 komentarze: