
Rozmawiałam dzisiaj z Azariashem o związkach damsko męskich. Temat wdzięczny wielce- szczególnie gdy pogoda tak piękna. W pewnym momencie pochwalił się, że kupuje swojej kobiecie kwiaty bez okazji. -A Kruszyn kupuje Ci kwiaty? - zapytał.
-Na razie nie ... - odpowiedziałam, a widząc jego zdziwione spojrzenie zaczęłam tłumaczyć - Kiedyś byliśmy razem z Moim Kochaniem na festynie a'la pochód pierwszomajowy, taki mały powrót do absurdów tamtych czasów. Była woda gazowana z saturatora, stare samochody, piękna majowa pogoda i kiełbaski z grilla. Była też strzelnica z oszukanym karabinem ze skrzywiona lufą. Kruszyn spojrzał na mnie z uśmiechem godnym kinowego amanta, chwycił broń i wycelował. Trafił już w pierwszym strzale i dostałam dzięki temu piękną czerwoną różę. Chociaż słowo piękna jest tu raczej nie na miejscu...róża nie dość, że była sztuczna, to właściciel kramiku ozdobił ją zapachem męskiego dezodorantu. Ale ponieważ darowanej róży nie zagląda się w kolce- przyjęłam kwiat z wielkim uśmiechem, ciesząc się, że mam takiego bohaterskiego mężczyznę. On też był wyjątkowo z siebie zadowolony. Przytulił się do mnie, dał mi buziaka i stwierdził, że kolejną dostanę dopiero wtedy, gdy ta mi zwiędnie...Trzeba przyznać, że ma on głowę do interesów...
-Na razie nie ... - odpowiedziałam, a widząc jego zdziwione spojrzenie zaczęłam tłumaczyć - Kiedyś byliśmy razem z Moim Kochaniem na festynie a'la pochód pierwszomajowy, taki mały powrót do absurdów tamtych czasów. Była woda gazowana z saturatora, stare samochody, piękna majowa pogoda i kiełbaski z grilla. Była też strzelnica z oszukanym karabinem ze skrzywiona lufą. Kruszyn spojrzał na mnie z uśmiechem godnym kinowego amanta, chwycił broń i wycelował. Trafił już w pierwszym strzale i dostałam dzięki temu piękną czerwoną różę. Chociaż słowo piękna jest tu raczej nie na miejscu...róża nie dość, że była sztuczna, to właściciel kramiku ozdobił ją zapachem męskiego dezodorantu. Ale ponieważ darowanej róży nie zagląda się w kolce- przyjęłam kwiat z wielkim uśmiechem, ciesząc się, że mam takiego bohaterskiego mężczyznę. On też był wyjątkowo z siebie zadowolony. Przytulił się do mnie, dał mi buziaka i stwierdził, że kolejną dostanę dopiero wtedy, gdy ta mi zwiędnie...Trzeba przyznać, że ma on głowę do interesów...
Pamiętam ten dzień. Ja tam byłam miód i piwo piłam. Swoją drogą spryciarz z tego Twojego mena.... :)
OdpowiedzUsuńPFFF!!
OdpowiedzUsuńTo ty po necie rozpisujesz o czym ja z Toba gadam ? xD
FOCH! XD