
Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to piękne uczycie, gdy sam możesz zarobić na fajki :) No może nie tyle zarobić, co dostać je w nagrodę za dobrze wykonaną pracę. Dostałam projekt sukienki i musiałam umieścić ją na modelkach. Rysowałam cały weekend i nawet niektóre panienki powychodziły mi całkiem całkiem. Kruszyn patrzył mi tylko przez ramię i wypowiadał swoje zdumienie od kiedy to rysuję kobiety ubrane i to w więcej niż bikini. Nie zna się i tyle. Co projekt to projekt. W końcu zadowolona oddałam je w dobre ręce i tam też uzyskały uznanie( moja duma artysty została mile połechtana). Miło się zrobiło, a ponieważ nie chciałam przyjąć pieniędzy za rysunki ( no bo jakże to tak!?) dostałam w prezencie mową porcję pokarmu dla raczka. Mniamuśnie;) Jadę więc zadowolona do mojego kochania, które oczywiście wierzy we mnie i wspiera mnie na każdym kroku. Widząc moją radość z dobrze wykonanej pracy od razu zapytał się o powód.
-jesteś podejrzanie zadowolona - powiedział z nieufnością przyglądając mi się z bliska - nie odstawiłaś tych różowych tableteczek?
-nie, dostałam fajki :D
-od kogo?
-zleceniodawcy- odpowiadam i patrzę mu z ufnością w oczy - skoro cały weekend spędziliśmy u ojca na ranczu to pewnie pamięta jak mu mówiłam o tych rysunkach. Ba, nawet same rysunki pamiętać musi, skoro był w trakcie ich tworzenia.
-zleceniodawcy?
-no zarobiłam na nie, można tak to ująć...- tłumaczę cierpliwie- w końcu to tylko mężczyzna.
-jak zarobiłaś - Kruszyn robi się coraz bardziej podejrzliwy.
-no a jak można zarobić na papierosy w dzisiejszych czasach- wzdycham z rezygnacją - po prostu fajki dostałam za laseczki.
Jego mina była bezcenna. Jaki z tego wniosek? Mój mężczyzna po prostu mnie nie słucha...a potem jeszcze marudził, ze nic mu nie mówiłam o swojej działalności. Eeh, faceci...
-jesteś podejrzanie zadowolona - powiedział z nieufnością przyglądając mi się z bliska - nie odstawiłaś tych różowych tableteczek?
-nie, dostałam fajki :D
-od kogo?
-zleceniodawcy- odpowiadam i patrzę mu z ufnością w oczy - skoro cały weekend spędziliśmy u ojca na ranczu to pewnie pamięta jak mu mówiłam o tych rysunkach. Ba, nawet same rysunki pamiętać musi, skoro był w trakcie ich tworzenia.
-zleceniodawcy?
-no zarobiłam na nie, można tak to ująć...- tłumaczę cierpliwie- w końcu to tylko mężczyzna.
-jak zarobiłaś - Kruszyn robi się coraz bardziej podejrzliwy.
-no a jak można zarobić na papierosy w dzisiejszych czasach- wzdycham z rezygnacją - po prostu fajki dostałam za laseczki.
Jego mina była bezcenna. Jaki z tego wniosek? Mój mężczyzna po prostu mnie nie słucha...a potem jeszcze marudził, ze nic mu nie mówiłam o swojej działalności. Eeh, faceci...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz