środa, 19 maja 2010

          W poniedziałek opijaliśmy kolejny rok życia największego Cynika jakiego dane mi było poznać ( ukłon w jego stronę - sto lat Paskudo). Piwko, pogaduchy i cała masa fajnych ludzi- czyli to, co tygryski lubią najbardziej. W penym momencie zapytaliśmy się solenizanta o prezenty, a on wymieniając je zamknął listę słowami:
- I jeszcze parę czerwonych długopisów, z zaznaczeniem, że są do wpisywania jedynek... 
             Ach, rozmarzyłam się, jakże miło i przyjemnie było na praktykach! Jaki szczęśliwy był wtedy człowiek! Te ufne twarzyczki dzieciaków! Ostre pazury gimnazjalistów! Pisanie konspektów do drugiej w nocy, nerwy, brak snu i spokoju. Jakże mi tego brakuje! Jak bardzo chciałabym wrócić do szkoły, znów usłyszeć "dzień dobry Pani", pozadawać im zadania domowe... Osunęłam się wygodnie w knajpowy fotel, westchnęłam głęboko i zwierzyłam się z moich pragnień:
-Jak ja dawno żadnej pały nie postawiłam...

Tak, nie tylko Kruszynowe towarzystwo jest monotematyczne. Śmiali się ze mnie chyba z 5 minut- ale między Bogiem, a prawdą- chyba mi się należało!

1 komentarz:

  1. Między Bogiem a prawdą, śmiejemy się z Ciebie cały czas ;p

    OdpowiedzUsuń