czwartek, 27 maja 2010

      Jeżeli jesteś na studiach to jest parę rzeczy,  do których zobowiązuje Cię.kodeks studencki. Powinieneś chodzić na wykłady ( hahaha!) Powinieneś prowadzić czytelne notatki ( na wypadek, gdyby ktoś chciał je skserować). Powinieneś tez być prawdziwym studentem-przyjacielem, w wolnym przekładzie oznacza to, że piwa kolegom z grupy nie odmówisz. Ponieważ jestem dobrym i pilnym studentem to twardo trzymam się tych zasad, a przynajmniej ostatniej. Wróciłam więc do domu po dwóch piwach, a ponieważ jestem ekonomiczną kobietą od razu zwinęłam się w kłębuszek i oddałam się marudzeniu o tym jak mnie głowa boli. Moje marudzenie trwało by i dłużej, gdyby nie Kruszyn, który akurat wszedł do pokoju i popatrzył na mnie jednym z tych swoich wszechwiedzących spojrzeń.
-Na piwku byłaś? - bardziej stwierdził niż zapytał.
-aha- odpowiedziałam zbolała
-Kiepsko się czujesz? -drążył temat Mój Kochany podchodząc i gładząc mnie po głowie.
-boliiii- odpowiedziałam kuląc się jeszcze bardziej.
-A chcesz coś na głowę? - zapytał, a w mojej duszy zakwitła nadzieja na tabletki przeciw kacowe.
- A co masz? 
Kruszyn uśmiechnął się szeroko i odpowiedział:
- Siekierę.
Kochany, któż inny tak by się o mnie troszczył.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz