środa, 10 marca 2010


Był taki zwyczaj z moimi panami na uczelni, że zawsze zamiast na wykłady szliśmy na piwo. Zwyczaj stary jak świat. A my - wzorowi studenci- nie śmiemy się takim tradycjom sprzeciwiać. W trakcie drogi, podczas gdy jeden odbiera telefon zwierzam się drugiemu z naszego "psiego zamiaru"
-Myślimy nad psem!- piszczę zachwycona, bo już oczami wyobraźni widzę siebie, Kruszynę i nasze maleństwo biegnące po ukwieconej łące w stronę zachodzącego słońca!- będzie duży, włochaty i obślinony!
-duży? Włochaty? obśliniony?To by wyjaśniało dlaczego z nim jesteś - podsumowuje kolega, który stracił początkowy fragment rozmowy.
Jak dobrze mieć przyjaciół, którzy rozumieją wszystko bez słów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz