czwartek, 11 marca 2010

Kochanie Moje śpi snem niewinnych. Niczym niezmąconym, twardym jak kamień, często nieraz nie sposób go dobudzić. Wstanie, pogada, idzie spać znowu i nic z rozmowy nie pamięta. Dzisiaj jednak miał sen.
-Śniło mi się, że przypłynąłem na Wolin prawdziwym drakkarem! Ogromnym! A ty stałaś na brzegu, z błyszczącymi oczami, w pięknej lnianej sukni. Twoimi włosami bawił się morski wiatr...Podziałaś mój wielki statek i zapałałaś miłością do dzielnego wikinga...
-Czyli byłam pierwszą, wczesnośredniowieczną blacharą?
Kruszyn popatrzył na mnie, zastanowił się.
-Raczej wczesnośredniowieczną drewniarą. A potem śierśćiarą - poleciałaś ma mojego dużego konia.
I bądź tu normalnym w takim towarzystwie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz