poniedziałek, 22 marca 2010


Wybór imienia to niełatwa sprawa. Jakoś nigdy nie możemy z Kruszyną dojść do wspólnych wniosków przy podejmowaniu tej trudnej decyzji...Zarówno względem dzieci ( przyszłych) jak i pas ( także przyszłego, ale w aspekcie przyszłości o wiele bliższej) Rozważaliśmy dzisiaj parę opcji. Pupi ( opcja Teściowej), Bruno, Brutus, Cezar, Cezary-Cezary, Wynocha-z-mojej-kanapy, albo Zostaw-to-obiad-dla-gości. Padłą także propozycja nazwania go z leksza z rosyjska ( ponieważ zaczytuję się teraz książkami Kornewa). Tak wiec rosyjski Misza, stał się Miską i pomysł umarł. Nie idzie się dogadać z tym facetem! Przedyskutowaliśmy także, czyn ie warto nazwać go Gryś, ale w końcu uznaliśmy, że nie ma po co psu niepotrzebnie w głowi mieszać ( Gryś nie gryź!). Myślimy też na Ursą- jeśli była by to suczka...Chociaż podejrzewam, że ten nasz pies i tak będzie święcie przekonany, że imię jego brzmi po prostu Zostaw!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz